Kosmos mikro i makro
Cykl linorytów Łukasz M. Cywickiego nosi tytuł "Dotyk czasu". Motywem przewodnim są linie papilarne artysty
odciśnięte na chropowatej fakturze pni drzew, leśnej ściółce, fragmencie drogi, które w trakcie obróbki
nabierają charakteru abstrakcji. Na nich, dosłownie i w przenośni, artysta odciska ślad swojej obecności.
W chaosie natury widać rękę. Linie papilarne wplatają się w przypadkowe, współtworząc delikatny kształt
pajęczej sieci. Tak człowiek pokazuje swą obecność w bezosobowym świeci przyrody.
Czytelne kontrasty
Z serią miniatur "Dotyk czasu" koresponduje cykl "Dni". Linoryt "Dzień zero" to wystrzelające w niebo
konary drzewa. Są rozbielone, a pień drzewa czarny, zanurzony w szarości lasu. Te mocne, czytelne kontrasty
czerni i bieli są cechą charakterystyczną prac artysty. Zasadniczy problem cyklu "Dni" to zawieszenie człowieka
między mikro - i makrokosmosem. Oba są dla niego niezrozumiałe i niedostępne: ani to, co dzieje się w kropli wody,
ani nieogarniona, trudna do wyobrażenia przestrzeń kosmosu. Łukasz M. Cywicki skupia uwagę na małych, nic nie
znaczących z pozoru wycinkach rzeczywistości. Przekształca je w abstrakcyjną strukturę, zachowując czytelność
punktu odniesienia. Bez trudności wpatrując się w linoryt z cyklu "Dni" możemy rozróżnić skraj lasu, wodę stawu,
kępkę wyschłych traw lub mrowisko z wetkniętym kijem. Te fragmenty to mikrokosmos artysty, który możemy oglądać,
lecz nie potrafimy przeniknąć rządzących nim praw.
Puste prostokąty
Później elementy mikro-kosmosu ulegają zwielokrotnieniu. Artysta w ramach jednej pracy powiela te same fragmenty
po dwa, cztery, osiem. Kompozycja rozrasta się i mikrokosmos staje się makrokosmosem. Zwielokrotnione fragmenty
tworzą nowa jakościowo całość. Dynamiczna kompozycja o mocnych kontrastach drga w oku widza, porusza się w różnych
kierunkach jak iluzjonistyczne malowidło na sklepieniu kościoła. W "Dniu osiemnastym" ten spektakl kończy się,
zamiera. Trzy z powielanych fragmentów zastępują puste prostokąty: symbole nicości, niebytu, śmierci? Tylko
mądra, dojrzała sztuka stawia takie pytania.
Antoni Adamski
styczeń 2005 r.