Technika linorytu, którą posługuje się Łukasz Cywicki wymaga precyzji i czasu. Tak samo jest z odczytywaniem
Jego grafik. Potrzeba czasu na "zobaczenie" i "przeżycie".
Jesteśmy świadkami powstawania nowej przestrzeni, w której abstrakcyjne linie tworzą czarno - biały pejzaż.
Brak koloru nie wywołuje tu żadnych negatywnych odczuć - to świat bliski, przyjazny, tchnący jakimś tajemniczym
ciepłem. Jest znany - może z dzieciństwa, a może z niedawnego snu... Po przebudzeniu, w pamięci pozostają tylko
fragmenty, zamglone kadry, a rzeczywiste obrazy powoli znikają na rzecz uczuć, przez nie wywołanych.
To "reminiscencje z...". Przetworzone przez wyobraźnię i nasycone światłem negatywy krajobrazu, układające
osobisty kalendarz przeżytych lub właśnie wyobrażonych "Dni".
Grafiki, których powierzchnie zapełnione nieokreśloną, ale żywą materią, harmonijnie stanowią nieprzerwaną
i nieuniknioną ciągłość. Opowiadają się powoli, jak podróż; wiele tu wydarzeń dziejących się w jednej chwili.
Bogactwo faktury powoduje, iż fragmenty przestrzeni przenikają się, dopełniają i powtarzają, budując jednolitą
kompozycje. Te same motywy projektują nowe obrazy, jak kalejdoskop, który dzieli, mnoży, kreuje i destruuje
jednocześni.
Cykl :"Dotyk czasu" sprawia wrażenie niecodziennego odkrycia tajemnicy. Łukasz pokazuje tylko fragmenty
intymnego świata, resztę zachowuje dla siebie... To świat emocji i erotyki, opowiedziany ułamkami ludzkiej natury.
To co duchowe zostało uosobione "fizycznością", która stała się inspiracją. Mikro świat stwarza makro - świat,
w którym istotnym elementem jest konkretny, niepowtarzalny ślad czyjejś obecności - czyjegoś życia.
Łukasz tworzy więc swą opowieść o czasie, przemijaniu, istnieniu i uczuciach.
Dużym przestrzeniom grafik udaje się zawładnąć widzem, małe formaty sprzyjają atmosferze intymności.
To świat, z którego nie chce się odchodzić...
Małgorzata Borowiecka
czerwiec 1999 r.