Biało na czary, czy czarno na białym?
Pozytywny negatyw czy negatywny pozytyw?
Przy bliższej penetracji grafik Łukasza Cywickiego odpowiedź na tak postawione pytanie okazuje się
jednak bardziej skomplikowane niż tego oczekiwaliśmy. Wydaje się bowiem, iż to co bierzemy za oczywistość,
jest wyraźnym jej zaprzeczeniem. Ale nic to, śmiało brnijmy dalej.
Biało na czarnym czy czarno na białym?
Teraz już widać wyraźnie, że to, co braliśmy za białą farbę położoną na czarnym papierze jest tylko dziurą
w czerni - a więc wszystko jasne, jednak czarno na białym. Uf! To już mamy za sobą.
Znienacka pojawia się jednak kolejna niepewność - pozytyw to czy negatyw? Czy aby sugerowana pozytywność
jest wynikiem decyzji autora i efektem chłodnej spekulacji, gry intelektualnej czy może mamy jednak do
czynienia z negatywem, perfidnie przygotowaną zasadzką optyczną?
Rozwiązanie tych dylematów pozostawmy dociekliwości widza. Ja zajmę się innym, nie mniej intrygującym
zagadnieniem, jakim jest kompozycja obrazu a właściwie jej otwartość co w tym przypadku jest wartością podstawową.
Poprzez prosty z pozoru zabieg, polegający na charakterystycznej lustrzanej manipulacji obrazem, autor
uzyskuje możliwość swobodnego kreowania formy. Multipilikując obraz, buduje wieloczłonowe układy
kompozycyjne złożone z szeregu charakterystycznych form, co w przypadku konkretnej przestrzeni "do zagospodarowania"
daje wiele możliwości zmiennych kreacji tej samej pracy. Mamy więc do czynienia zarówno z obiektami pojedynczymi
jak i wieloczłonowymi poliptykami, których układ jest wartością zmienną i może być dowolnie kształtowany, tworząc
nowe walory wizualne i znaczeniowe. Ten rodzaj gry wydaje się być jednak zastrzeżony wyłącznie dla autora,
który wyraźnie oddziela proces kreowania od percepcji, zachęcając widza do wędrówki po jednej stronie tak
skonstruowanego świata.
Pytania o inspiracje, źródło - z reguły łączą się z precyzyjnie wybranymi fragmentami natury. Przetworzone w
charakterystyczny dla autora sposób, ulegają zamierzonym uproszczeniom tworząc nową, oczyszczoną formalnie
rzeczywistość o wyraźnej, klarownej konstrukcji. Właściwy dla linorytu sposób budowania formy, jest tutaj
podporządkowany uzyskaniu zamierzonego efektu. Znajome kształty, układy form, znaki nabierają nowego znaczenia.
Rozpoczynają nowe życie, mierzone już inną miarą wartości metafizyczych.
Kolejnym krokiem w tym kierunku jest odpowiednia dynamika i napięcie w obrazie uzyskiwane poprzez ograniczenie
kolorystyki wyłącznie do bieli i czerni. Taki ładunek energii jest umiejętnie kanalizowany poprzez delikatne
partie bogatych faktur tworzących wrażenie miękkiej tkanki szarości.
W końcu rzecz tak istotna jak przesłanie budowanego świata?
Myślę, że jest nim intrygująca tajemnica zamknięta w jego przestrzeni. Autor przemawia wprost ale jego świat
jest pełen zaskakujących skojarzeń i implikacji. To świat w ciągłym ruchu, metamorfozie. Oglądany obraz jest
kadrem zatrzymanym dla nas na ułamek sekundy - czas jaki zechcemy mu poświęcić, lub raczej jaki autor
przeznaczył dla nas.
Ta zmienność i relatyność obrazu, spokój, ukryta energia i tajemnicze światło tworzą oczekiwaną przez autora
całość która jest warunkiem właściwego przekazu, kluczem do prawdy świata Łukasza Cywickiego.
Woytek Grela
maj 1999 r.