"Symetrie"
(...) Łukasz Miłosz Cywicki pokazał w Cluj dwa cykle linorytów. "Dni" to obsesja symetrii,
gdzie w sposób systematyczny dokonuje się nieustanne zestawianie i podwajanie tego samego motywu,
tworząc za każdym razem praktycznie nowe dzieło o odmiennej kompozycji i strukturze. A ponieważ
zewnętrzny brzeg każdej pracy staje się zarazem osią kompozycji duplikowanej, cykl ten może powtarzać się bez końca.
I właśnie ta możliwość geometrycznej kontynuacji nadaje pracom kosmicznego wymiaru. Nieustająca aktywność
naszej codzienności - co podkreśla również tytuł cyklu - to nie tylko trwałość i powtarzalność codziennego
trudu, ale i graficzny klucz do rozwoju całej serii. Lustrzaność obrazów jest dla widza źródłem znajomych
odczuć: odwrotność odbicia to myląca zamiana prawej i lewej strony, ale także dopełnienie i potwierdzenie
naszego istnienie, bezpieczeństwo wynikające z przewidywalności obrazu, spokój i wyciszenie.
W przeciwieństwie do większości linorytów wyzyskujących do maksimum kontrast czerni i bieli, grafiki Cywickiego
rozgrywają się w gamie szarości wykorzystując wyrafinowane środki plastyczne i różnicując gęstość kreski.
Monumentalne rozmiary prac zmuszają widza do cofnięcia się dzięki narzuconemu dystansowi, tworzy się optyczna
iluzja szarości: czarno - białe kreskowanie stapia się w delikatnie wibrujące szarością płaszczyzny.
Poprzez swoje podwojenie, kompozycje robią wrażenie abstrakcyjnych, ale przy bliższym przyjrzeniu się
odkrywamy realistyczne motywy: pejzaż, las, drzewo. Motywy te, najpierw sfotografowane, podlegają następnie
daleko idącym transformacjom, umożliwiającym jednak odszyfrowanie pierwowzoru.
Niewielkich rozmiarów prace z cyklu "Dotyk czasu" są bardziej skoncentrowane i bezpośrednie. To rodzaj medytacji
na temat tożsamości i biologicznego przemijania; punktem wyjścia są linie papilarne jako symbol jednostkowej
odrębności i niepowtarzalności, a tym samym, artysty i jego sztuki.
Oba te cykle mają wspólny początek. To aparat fotograficzny i setki negatywów, prawdziwy wszechświat
samodzielnych bytów, z których każdy poddawany jest oglądowi, selekcji a następnie i obleczeniu w abstrakcyjne szaty.
Mam nadzieję, że spotkanie z grafiką Łukasza Miłosza Cywickiego będzie prawdziwym wydarzeniem dla miłośników sztuki
w Cluj, a dla młodego artysty pobyt w Rumunii będzie okazją do nowych inspiracji.
Ovidiu Petca
wrzesień 2001 r.